niedziela, 18 września 2016

04. ,,Nareszcie Piątek, Piąteczek, Piątunio''

,,Din Don" ,,Din Don" ,,Din Don"

Rozbrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi. Zerwałam się na równe nogi z okropnym bólem karku. Zasnęłam na kanapie z rozsypanymi chipsami do okoła. Leniwie powlekłam się do drzwi złapałam za klamkę a tu:
-Nareszcie Piątek, Piąteczek, Piątunio- drącą się Susan z bananem na twarzy. Aż podskoczyłam z przerażenia.
-Co ty tutaj robisz?- byłam zdezorientowana, skąd ona w ogóle wie gdzie mieszkam
-No tak miałam jechać autobusem, ale się spóźniłam jakieś dziesięć minut więc muszę iść na piechotę a to, że byłaś prawie, że po drodze to wpadłam sprawdzić czy nie wyszłaś już do szkoły- gestykulowała
-Ale ....- nie zdążyłam zadać pytania bo już mi na nie odpowiedziała
- Skąd wiedziałam gdzie mieszkasz? Wczoraj w gabinecie dyra była wyciągnięta pierwsza strona twojej dokumentacji z twoimi danymi musiałam żucić oczkiem i sprawdzić gdzie mieszkasz perfidna OSZSTKO!!- mówiła wchodząc do środka i wykrzykując ostatnie słowo
-Oszutsko?- znów byłam zdezorientowana. Sus zaczęła się śmiać i iść w kierunku kuchni.
-Żartowałam na żartach się nie znasz- siadła przy blacie- Ale mogłaś mi powiedzieć, że jesteś siostrą Amber i Zayn'a i w dzieciństwie was rozdzielono, choć nie wyglądasz i nie pasujesz mi do nich.
-To nie jest moje rodzeństwo i nigdy nie będzie- tym razem to ja krzyknęłam zdenerwowana, a Sus podskoczyła na krześle - Przepraszam- zaraz dodałam - Nie chcę żeby kto kolwiek tak myślał a tym bardziej mówił. Nie mam z nimi żadnego pokrewieństwa. Po prostu moja matka i ich ojciec no wiesz jakoś tak .....- usiadłam obok niej
- Spokojnie rozumiem. Ale nie wiem jak to wytłumaczysz całej szkole- poklepała mnie- Byłam tu parę razy gościem na domówkach czy takich prywatkach ale teraz chyba będę częściej to wpadać- obdarowała mnie promiennym uśmiechem- A ty tak do szkoły się nie wybierasz- Spojrzałam szybko na zegarek piekarnika była 7:55. Szybko wstałam z krzesła i pobiegłam na górę.
- Nie śpiesz się możemy zrobić sobie dziś wolne- Sus krzyknęła z dołu
-Nie zapomnij !!! Pójdę na drugą lekcje, a ty leć może jeszcze  zdążysz nie chce  żebyś miała przeze mnie nieobecność- odkrzyknęłam jej biegnąc do łazienki z ubraniami
- Zaczekam, jak już wspominałam nie śpiesz się
Nie odpowiedziałam jej tym razem. Umyłam szybko twarz i zęby. Założyłam czarne legginsy i szarą bluzę z adidasa. Zrobiłam lekki makijaż prawie, że nie widoczny i rozpuściłam włosy przeczesując szczotką. Nie miałam czasu na nie. Poszłam po plecak i zeszłam do Sus, która się czymś obżerała.
- Jestem gotowa możemy iść powiedziałam kierując się do przedpokoju
Zamknęłam za sobą drzwi na klucz i właśnie teraz do mnie dotarło dlaczego w domu było tak cicho. Matka z tym Williamem pojechali na te parę dni. Nawet się zemną nie pożegnała. Amber i Zayn poszli do szkoły. Ale dlaczego nikt mnie nie obudził byłam na widoku.
Szłyśmy z Sus jakieś 15 minut do szkoły rozmawiając o różnych duperelach i śmiejąc się z byle czego. W szkole przywitał nas Jai i od razu zaczęły się pytania o opuszczenie pierwszej lekcji i to jeszcze bez niego. Próbował udawać oburzonego ale mu to nie wychodziło.
Lekcje strasznie nam się dłużyły do tego nauczyciele na każdej lekcji przesadzali Sus jak najdalej ode mnie i Jai'a bo ciągle miała coś do powiedzenia i nas zaczepiała. Wyglądało to komicznie kiedy później sprzeczała się z nauczycielami.
W końcu nadeszła długa przerwa i pora lunchu. Siedliśmy do stolika który będzie nam przypisany do końca roku. Kto go nam przypisał? Otóż nikt. Kto pierwszy ten lepszy.
-Haj mała nie wzięłaś nic do jedzenia- spytał Jai wpychając makaron do buzi
-Eee ino nie mała- próbowałam zgrywać twardziela- Nie nie mam ochoty na nic do jedzenia
-Jesteś pewna masz zamiar cały dzień nie jeść- teraz zaczęła Sus
-Nie zjem potem jabłko i obiad w domu no i kolacje- czułam się źle kiedy zagadywali mnie tak, A do tego ta wczorajsza uwaga matki, to że jestem w nowym miejscu to nie znaczy że mam tyć. Zaczęłam się wiercić niespokojnie na siedzeniu z nadzieją, że zmienią zaraz temat.
-Dziewczęta słyszałyście, że w tym roku będzie nowy nauczyciel od WDŻ, a zajęcia będą mieszane rocznikowo po to by bardziej otworzyć się na świat i nie krępować
-Wow to nas zaskoczyli- udałam ucieszoną i podniosłam ręce w górę
- Ciekawe jaki jest ten nauczyciel? Musi być przystojny- rozmażyła się Sus
-I tak się z tobą nie prześpi- wystawił jej język, a mi się zrobiło nie dobrze wyobrażając sobie 18 latkę i 40 latka w łóżku
-A to dlaczego?- oburzyła się
-Bo zakładam, że będzie gejem albo żonaty- i tak zaczęła się ich kłótnia. Ja automatycznie się wyłączyłam i zaczęłam rozglądać się po stołówce. W poszukiwaniu czegoś godnego mojej uwagi. Mój wzrok zatrzymał się na końcu jadalni, Gdzie pod ścianą stał Zayn z tym chłopakiem co był u nas na obiedzie. Nie wyglądali jak by o czymś rozmawiali raczej kłócili się. W jednej chwili Zayn odwrócił wzrok w moją stronę a ja z przerażenia schyliłam się pod stół udając, że podnoszę coś z podłogi.
-A ty na co stawiasz...-wyrwał mnie głos Susan, a po chwili dodała- O nie po co oni tu idą
Kiedy to usłyszałam z przerażenia podniosłam się uderzając głową o spód stołu. Syknęłam tylko z bólu. Całe szczęście w naszym kierunku szło dwóch wysokich brunetów jeden miał burze loków na głowie, a drugi niebieskie pasemko z przodu głowy. Aż mi ulżyło
-Witamy. Witamy- powiedzieli równocześnie dosiadając się do nas i przez chwilę zwracając większą uwagę na mojej osobie, loczek wypalił- Ooo to jest nasz news szkoły siostrzyczka Zayn'a i Amber- wyszczerzył głupio zęby a ja spuściłam wzrok na tacę przede mną.
-Dobra, dobra a teraz do rzeczy Harry, czego chcecie- poważny ton Sus rozbrzmiał. A więc chłopak o kocich oczach i zabójczych lokach nazywa się Harry. To znaczy, że jego pełne imię brzmi Harold. Uśmiechnęłam się w duchu a raczej dusiłam uśmiech. Gdyby ich tu nie było wybuchnęłabym śmiechem.
-Robię domówkę jutro. Więc jesteście zaproszeni-mrugnął do Susan chłopak z niebieskim pasemkiem- No i ta dziewczyna co z wami siedzi- za chrząknął spoglądając na mnie
-Beau daruj sobie- Sus rzuciła w niego kartonikiem po soczku
-Mam nadzieję, że zgłosisz się na cheerleaderkę rzucił na odchodne- w stronę Sus posyłając jej słodki uśmiech. Zaraz po tym posłałam im pytające spojrzenie?
-Nie przejmuj się nimi należą tylko do klubu piłkarskiego i są z tej elity ale trzymaj się lepiej z dala od paru osób z ich paczki- złapał mnie za ramię Jai.
-A do tego Beau to brat Jai'a- dodała Sus. Co było dziwne bo w ogóle nie byli do siebie podobni
- Sus idziesz na cheerleaderkę- zaśmiałam się pod nosem
-Nie zapomnij!!- wybuchnęła- nie mam ochoty przechodzić tej ich całej zboczonej rekrutacji cheerleaderki
-Przecież tak fajnie wywijałaś tyłeczkiem na meczach w poprzednim roku- dołączył do mnie Jai

Naszą rozmowę przerwał nieszczęsny dzwonek na na lekcje. Life is Brutal !!!!
Reszta dnia minęła nam tak jak zawsze w szkole. Lekcje na których trzeba siedzieć cicho żeby pojąć cały materiał i mieć dobre oceny co jest w tym roku ode mnie wymagane, potem przerwy mijające strasznie szybko na wygłupach Jai'a. No i w końcu koniec zajęć.
Wracałyśmy z Sus na piechotę. Lepiej bo można się przewietrzyć, trochę schudnąć no i jeszcze przegadać ten czas.
-To co idziemy na tą Imprezę- Sus zagadała do mnie i Beau'a
-Nie nie lubię takich rzeczy. Nigdy mnie nie ciągnęło w tym kierunku- oczywiście skłamałam
-Nie gadaj!!! Nie byłaś nigdy na żadnej imprezie- krzyknęła z szokiem w oczach przez co wyglądała zabawnie
-Nie nie powiedziałam, że nie byłam po prostu nie kręcą mnie takie rzeczy- powiedziałam popychając ją lekko
-Czyli idziesz- znów spytała
-Nie chodź byś nie wiem jak mnie błagała nie pójdę- uprzedziłam ją
-Spokojnie mam jeszcze czas do jutra do 19:00
No i całą drogę słyszałam od Sus ,,Proszę,Proszę,Proszę", a ona ode mnie dostawała krótkie odpowiedzi ,,Nie". Pod sklepem rozeszły się nasze drogi.
Na wejściu do domu z salonu przywitały mnie śmiechy i ten piszczący głos Libby. Siedziały tam wszystkie koleżanki Amber i cała drużyna razem z Harrym i Beau, których dziś poznałam. Przeszłam szybko przez przedpokój i biegiem po schodach do siebie. Przebrałam się w rzeczy po domu, następnie wypakowałam plecak i wyłożyłam zadania domowe. Postanowiłam zejść na dół i coś lekkiego przekąsić bo burczało mi w brzuchu. Mamy nie było w domu więc musiałam sama zrobić sobie coś na obiad. Zeszłam do kuchni i zajrzałam do lodówki.
-Kurwa- powiedziałam do siebie widząc pustki w lodówce. Zaraz zaraz. Zauważyłam w tym plus nie zjedzona kolacja to mniej kilogramów. Mogłabym tak częściej zostawać sama w domu.
-Grzeczne dziewczynki nie powinny używać takiego słownictwa- odwróciłam się szybko słysząc głos za sobą. Był to ten chłopak, który siedział u nas ostatnio na obiedzie.
-Nie pouczaj mnie i pilnuj swojego nosa- burknęłam chcąc go wyminąć, ale złapał mnie za nadgarstek i pociągnął na lodówkę
-Kochanie jesteś bardzo niegrzeczna i powinnaś przeprosić póki mam dobry humor- cwaniacko się uśmiechał i odgarnął mi grzywkę za ucho
-Jebany zbok.- odepchnęłam go całą siłą jaka się we mnie się nagromadziła ze złości. Po czym przywaliłam mu mocnego plaskacza w prawy policzek. Widziałam tylko że się za niego łapie. Wleciałam na górę jak opętana przekręcając za sobą drzwi na klucz, Usiadłam na łóżku będąc dalej w otępieniu. Jak oni mogą wpuszczać kogoś takiego do domu. Sięgnęłam po telefon, który cały czas wibrował od przychodzących SMS. Dalej będąc w szoku wydarzeniem z przed ostatniej chwili. Nagle zadzwonił mi w ręce. Tak się wystraszyłam, ze wypadł mi z niej. Chciałam go złapać ale obaliłam się przez łóżko, a telefon przy upadzie odebrał połączenie
-O KURWA!!- wydarłam się wstając z podłogi. Modliłam się oby się nie rozbił bo był dopiero nowy
-Halo Halo Zoey- usłyszałam krzyczącego Thomasa w słuchawce
-Tak, Tak- szybko odpowiedziałam
-Co się stało- teraz był wystraszony.
-Nic po prostu telefon mi wypadł
-Głupku przestraszyłaś mnie. Wiesz jak się o ciebie martwię
-Tak wiem. Przepraszam
-Dobra, dobra nie przepraszaj tylko opowiadaj co tam słychać
I tak zaczęła się nasza 2-godzinna rozmowa przez telefon. Rozmawialibyśmy dłużej gdyby nie to, że Thomo miał się z kimś spotkać i o dziwo nie chciał mi powiedzieć z kim. Czułam się dziwnie jak by już od tego momentu zaczynaliśmy mieć przed sobą tajemnice i od siebie oddalali. Te 2-godziny to dla mnie za mało chciałabym z nim spędzić cały dzień tak jak kiedyś gdybym tylko mogła.
Dochodziła dwunasta w nocy. Wyszłam sprawdzić na schody czy jeszcze siedzą na dole ale dobiegła mnie tylko głośna muzyka z pokoju Zayn'a. Złapałam za portfel i klucze. Założyłam na trampki i zarzuciłam kurtkę. Spokojnie dam radę przejść te 10 minut do sklepu, nic nie jadłam cały dzień. Było naprawdę ciemno. Co chwilę się odwracałam i patrzyłam czy ktoś zamną nie idzie. Do tego lekki wiatr poruszał tymi wszystkimi krzakami, że w głowie miałam tylko jeden scenariusz. Zaraz ktoś z nich wyskoczy i mnie tam wciągnie. W końcu po tych dziesięciu minutach udręki dotarłam bezpiecznie do sklepu. Pod którym nie zależnie od pory dnia siedzieli pijacy. Szybko obeszłam sklep i skierowałam się prosto do kasy. Jak na złość w kasie za mną pojawił się ten bezczelny blondyn, którego spoliczkowałabym jeszcze raz.
-Dobry wieczór. Co dla ciebie- spytała kasjerka
-Dobry wieczór. Poproszę paczkę papierosów chesterfield czerwonych
-A dowodzik jest- i tu mnie ma, zaczęłam udawać, że szukam po kapsach
-Niestety zapomniałam z domu
-Kochaniutka przyjdź jak będziesz pełnoletnia- powiedziała zwycięsko
-W zasadzie to ja płace niech będą te papierosy i jeszcze paczka prezerwatyw- wtrącił się blondyn, mrugając do kasjerki.Wyszłam przed sklep, a on zaraz za mną
-Proszę. to był jedyny i ostatni raz bo niszczysz sobie tym zdrowie kochanie- wyszczerzył rząd białych zębów, a ja wyrwałam mu je z ręki
-To nie do mnie- skłamałam- I wsłuchaj się w te słowa tylko jedyny i ostani raz zboku ,,dziękuje"-powiedziałam i odeszłam.

Szłam nie zważając na nic po prostu byłam wkurzona jego aroganckim i be szczelnym zachowaniem.
-Hej laseczko czekaj- usłyszałam krzyk w moim kierunku. Zanim się rozejrzałam dwóch podpitych gości stało przy mnie
-Gdzie się tak śpieszysz- powiedział do mnie grubas, wyciągając ręce w moją stronę
-Nie twój jebany interes- odsunęłam się w tył- a teraz zejdź mi z drogi bo twoje grube cielsko wszystko zastawia- i właśnie po wypowiedzeniu tych słów na głos zdałam sobie sprawę, że mam przerąbane.
-Oj teraz to cię wychowamy- powiedział ten drugi z cwaniackim uśmiechem, a z jego oczu mogłam wyczytać, że ma brudne myśli. Odwróciłam się na pięcie i miałam już biec ale dobiłam do czyjegoś torsu i upadłabym ale silne ręce tej samej osoby mocno mnie złapały i przyciągał do siebie. Byłam przestraszona i mocno zacisnęłam powieki nie zamierzając otwierać oczu.
-Wynoście się stąd albo wam pomogę- rozbrzmiał donośny głos, który już zakąś znałam

Pov's Niall

Wypaliłem na spokojnie fajkę pod sklepem i ruszyłem pod adres ostatnio poznanej dziewczyny. Byłem umówiony na pieprzenie się z nią.  Jak zwykle gruby z swoim kumplem zaczepili jakąś dziewczynę. Przeszedłbym obojętnie ale rozpoznałem głos tej dziewczyny z domu Zayn'a. Podszedłem do nich. Miała już uciekać ale kiedy się odwróciła dobiła do mnie prawie się obalając. Złapałem ją w tali i przyciągnąłem do siebie. Zamknęła oczy i wtuliła się w moją rękę.
-Wynoście się stąd albo wam pomogę- powiedziałem spokojnie
-Horan nic się nie dzieje, możesz nas zostawić omawiamy propozycję- odpowiedział gruby
-Nie słyszałeś co powiedziałem- podniosłem ton głodu, nie lubię kiedy ktoś ignoruje moje polecenia- wypierdalaj stąd bo pogadamy inaczej- zagotowało się we mnie. Na ich szczęście odeszli. Kiedy zostaliśmy już sami zwróciłem się do dziewczyny
-Hej już nic ci nie grozi. Możesz otworzyć oczy-  posłuchała mnie i otworzyła oczy po czym spojrzała w górę szybko puszczając moją rękę i odskakując ode mnie. Wyglądała tak śmiesznie z tym wyrazem twarzy- No to już drugi raz ci pomogłem- dodałem
-Nie ciesz się tak to nic takiego- bąknęła odchodząc odemnie
-Jak zawsze pyskata- uśmiechnąłem się do siebie i ruszyłem za nią

Pov's Zoey

Dziękowałam bogu, że są jeszcze tacy ludzie którzy ci pomogą. Ale kiedy zobaczyłam tego blondyna pożałowałam swoich myśli
-No to już drugi raz ci pomogłem- dodał a ja nie wiedziałam czym się tak szczyci. Czy zakup papierosów to jakaś pomoc?
-Nie ciesz się tak to nic takiego- bąknęłam i ruszyłam przed siebie. Chciałam być już w domu i mieć ten wieczór za sobą
-Jak zawsze pyskata- usłyszałam za sobą, a za chwilę jego kroki przy mnie
-Czemu za mną leziesz
-Chciałoby się- powiedział znowu głupio się uśmiechając. A ja tylko prychnęłam.-Nie powinnaś mi się jakoś odwdzięczyć za to- znowu zaczął, a ja natychmiast zatrzymałam się i odwróciłam w jego stronę. Podeszłam do niego powoli.
-Odwdzięczyć- szepnęłam mu do ucha- Jeśli masz na myśli przelecenie mnie. To już wolałabym żeby tamtych dwóch gości mi coś zrobiło niż miałabym pieprzyć się z tobą- tym razem wykrzyczałam mu to do ucha odpychając go.
-Pojebało cię- złapał mnie za rękę i przyciągną do siebie kiedy miałam już odejść. Trzymał mnie tak, że byłam zmuszona spojrzeć w jego błękitne oczy, które zaraz pociemniały- Powiedziałem ci to już w kuchni a z reguły nie lubię się powtarzać więc ci tylko przypomnę. Uważaj na to co robisz nie chciałabyś aby ktoś cię skrzywdził- kiedy skończył puścił mnie i odszedł odpalając papierosa.
Stałam jeszcze przez chwile w osłupieniu. Co on sobie myśli? Kim on niby jest i o co wogóle mu chodziło? Weszłam do domu i od razu poszłam wziąć kąpiel aby się trochę odprężyć.