sobota, 31 grudnia 2016

05. Wisisz mi przysługę


-Będziemy za 5 minut- powiedziała Sus rozłączając się
Tak zgodziłam się na tą imprezę sama nie wiem czemu. Na pewno nie dlatego, że mi tego brakowało po prostu Sus potrafi być tak uparta. Założyłam czarne conversy, czarne jeansy, czarną koszulkę na ramiączce i granatową bluzę. Tak wiem to nie jest strój na imprezę prędzej na jakąś stypę. Sus podjechał pod domu i ledwo wsiadłam do jej samochodu i już zaczęły się komentarze na temat mojego stroju
-Milcz- powiedziałam groźnie
-No dobra ale mogłaś się lepiej ubrać tak to na pewno nikogo nie wyrwiesz-odpowiedziała Sus

Po 20 minutach byliśmy już na miejscu. Dom był ogromy ale co się dziwić jak mieszkają w nim popularne trojaczki z drużyny piłkarskiej. Wysiadłyśmy z samochodu i zaczęłyśmy iść w stronę domu. Sus witała się z każdym kogo minęła. Na wejściu powitała mnie grająca na max muzyka, która drażniła w tej chwili moje uszy, a pomieszany zapach alkoholu, potu i dymu z papierosów przyprawiał mnie o mdłości. Naszym celem miało być znalezienie Jai'a ale stało się inaczej
-Impreza!!!- krzyknęła Sus wbiegając w tłum ludzi i tyle co ją widziałam.
To zostałam sama i po co ja się w ogóle zgodziłam się na przyjście tutaj. Zaczęłam przeciskać się przez ludzi w znalezieniu jakiejś znajomej twarzy. Co ja wygaduje przecież ja tu nikogo nie znam wiadomo, że szukam alkoholu.
-Napijesz się- podskoczyłam wystraszona kiedy ktoś powiedział a raczej przekrzyczał muzykę. Był to przystojny brunet z grzywką postawioną do góry w prawą stronę. Kiwnęłam na tak, a on złapał mnie za rękę i wciągnął do jakichś drzwi. Była to kuchnia z litrami alkoholu. Podeszłam do wysepki kuchennej i już trzymałam czerwony kubek, który wepchnął mi w ręce
Upił łyk- Nazywam się Justin- wystawił rząd białych zębów
-Zoey- odwzajemniłam uśmiech
-Mieszkasz tu od dawna i widzę cię dopiero pierwszy raz czy nie dawno się wprowadziłaś
-Dopiero się wprowadziłam
-Miło widzieć nową twarz w okolicy na pewno...- przerwał nam głośny jęk. Zgaduje, że z kantorka. Zaraz po tym wyszła jakaś blondyna a po niej nie wierze tylko nie on
-O proszę kogo my tu mamy- powiedział Braun poprawiając spodnie i idąc w naszą stronę
-Braun daj jej spokój. Dopiero do nas przyjechała jest nowa
-Nowa mówisz-wsadził kosmyk moich włosów za ucho-Biber zostaw nas samych na chwilę mamy coś do obgadania
-Zobaczyłem ją pierwszy a więc masz chwilę. Spróbuj ją tknąć.- pogroził Braun'owi.- Nie martw się kotku zaraz przyjdę- posłał mi ciepły uśmiech i puściło oczko po czym wyszedł. Dlaczego w takiej chwili jak ta nikomu nie brakuje alkoholu.
-A więc teraz mieszkasz w tym miasteczku. Co za zbieg okoliczności, że się spotkaliśmy nie sądzisz- uśmiechnął się cwaniacko-Odeszłaś bez słowa, a teraz gdy się spotykamy to milczysz. Przecież zawsze miałaś tyle do powiedzenia. Zoey martwiłem się o ciebie, zmieniłaś się- zrobił zmartwioną minę a za chwilę zaśmiał swoim donośnym głosem
-Po prostu zmądrzałam co do niektórych,
-Auć zabolało- podszedł do mnie bliżej-Nie przywitasz mnie nawet należycie wiesz, że Rick nie lubiał jak mnie źle traktowałaś- nachylił się aby mnie pocałować ale moja ręką zetknęła się z jego prawym policzkiem zostawiając tam czerwony ślad. Zamierzałam wyjść z kuchni ale zdążył mnie do siebie przyciągnąć
-Jeszcze nie skończyłem
-Ale ja skończyłam. Puść mnie
-Zapamiętaj sobie na zawsze zemną się nie zadziera-
-Ze mną też nie- wysyczałam i wyrwałam się z jego uścisku. Wyszłam szybko z kuchni pisząc wiadomość do Thomasa:

Do Thomasa: Hey proszę zadzwoń to pilne !!!!

Zaczęłam przeciskać się przez spocony tłum w stronę wyjścia kiedy poczułam czyjąś rękę na moim łokciu ciągnącą mnie w zupełnie innym kierunku niż zamierzałam
-Gdzie ty idziesz impreza w tamtą stronę!!!- to była Sus kompletnie zalana podziwiam ją, że jeszcze trzyma się na nogach. Bujała się na każdą stronę, a uśmiech nie schodził jej z twarzy.
-Muszę na chwilę wyjść- odkrzyknęłam w jej stronę i ruszyłam znowu w kierunku drzwi. Niestety nie było mi dane  stąd wyjść bez spotkania kogokolwiek. Wpadłam tym razem na Justina
-Wow wow spokojnie. Nie było cię w kuchni- wiercił we mnie dziurę swoim spojrzeniem
-Przepraszam szukałam przyjaciółki
-Myślałem, że Braun coś ci zrobił
-Nie wszystko w porządku ale to jakoś pijak skąd ty go w ogóle znasz, nie zadawaj się z takimi ludźmi- powiedziałam chcąc skończyć tą rozmowę i wyminąć go. Złapał mnie za rękę i nie pozwolił odejść.
-A teraz gdzie idzi...- przerwał mu prawie słyszalny dźwięk mojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawił się Thomas musiałam odebrać. Spojrzałam na Justina przepraszająco
-Przepraszam muszę odebrać to ważne. Zaraz wrócę- powiedziałam a raczej skłamałam. Nie zamierzałam więcej tu wracać a tym bardziej do niego. Jest uroczy i w ogóle ale na pewno chodzi mu tylko o  wykorzystanie mnie. A poza tym zna się z Braunem co nie wróży nic dobrego. Odpowiedział mi tylko uśmiechem i puścił mnie.

O twarz uderzał mi chłód zimnego powietrza. Ale co się dziwić jest wrzesień a wieczory będą coraz chłodniejsze. Poszłam za dom w jak najdalsze i najcichsze miejsce i oddzwoniłam do Thomasa. Zaraz po pierwszym sygnale odebrał:

Rozmowa telefoniczna:
Thomas: Zoey co się stało??- krzyknął w słuchawkę
Zoey: Posłuchaj mnie spotkałam Brauna. Jak to możliwe?
Thoams: Co kurwa jak to?? Gdzie go spotkałaś?- był zdenerwowany
Zoey: Pamiętasz opowiadałam ci o tej dziewczynie, którą poznałam poszłam z nią na imprezę do jej kolegi i spotkałam go tu
Thomas: Zoey obiecałaś mi coś-powiedział poważnie
Zoey: Tak wiem dlatego nic głupiego nie zrobiłam po prostu przyszłam z nią i tyle a z ką on się tu wziął to nie wiem
Thomas: Dziwne miał być w Irlandii dopiero za dwa dni- powiedział w słuchawkę to tak jakby właśnie przeprowadzał monolog z własnymi myślami
Zoey: Wiedziałeś. Wiedziałeś i mi nic nie powiedziałeś- teraz to ja krzyczałam
Thomas; Stwierdziłem, że nie powinnaś o tym wiedzieć i się przejmować. Zresztą szanse na to że go spotkasz były marne
Zoey: A jednak spotkałam Thomas teraz wie gdzie jestem
Thomas: Nie martw daj mi trochę czasu tak jak obiecałem wszystko załatwię. Po prostu wracaj już do domu. Odezwę się za kilka dni- powiedział i rozłączył się

-Uważaj na siebie- powiedziałam już tylko do telefonu, a może sama do siebie- Boże dziewczyno weź się w garść- krzyknęłam.
Muszę natychmiast wrócić do domu nie zostanę tu minuty dłużej. Nie mam pieniędzy na TAXI, Susan jest zalana, a telefon w każdej chwili może mi paść.

Ostatnie procenty baterii wykorzystałam na mapę. Włączyłam GPS i zaczęłam iść zgodnie ze wskazówkami. Było ciemno, zimno, nie znałam okolicy a do tego rozrywek na dziś mi nie brakowało.
Szłam już dobre 30 minut w końcu wyszłam na normalną drogę gdzie nie ma lasu. Na ulicy było pusto ani jednej duszy. Skręciłam w ciemną uliczkę i na tym skończyła się moja przygoda z GPS'em. Od teraz musiałam sobie sama poradzić. Szłam dalej czego pożałowałam ten skręt prowadził do ślepego zaułku. Usłyszałam męskie głosy i wystrzał z pistoletu. Przerażona skryłam się za śmietnikiem. Powinnam zacząć biec przed siebie. Uciec stąd jak najszybciej. Ale nie czułam pod sobą nóg. A myślałam, że to Londyn jest niebezpieczny. Nie powinnam ale skoro i tak już jestem w niebezpieczeństwie zaczęłam przyglądać się całej sytuacji i modlić do Boga aby mnie nie zauważyli. Wątpię żeby mnie wysłuchał skoro jestem nie wierząca ale zawsze warto spróbować. Na końcu uliczki ledwo świeciła latarnia która oświetlała trzy męskie postacie odwrócone do mnie tyłem, a czwarty mężczyzna siedział opary o mur i trzymał się nogę.
-Słyszałeś co do ciebie powiedziałem jebana kurwo- krzyknął wysoki i umięśniony chłopak ubrany w obcisłą skórzaną kurtkę stał na przeciwko niego. Złapał go za szyję i zaczął podnosić w górę- Odpowiadaj jak do ciebie mówię- skierował pięść w jego kierunku i zadał mu dwa porządne ciosy w brzuch
-Ro...rozum...rozumiem- ledwo wyjąkał kiedy go puścił. Ten tylko zjechał po ścianie i skulił się z bólu
-Jutro o dziesiątej masz się pojawić wiesz gdzie i masz mieć ze sobą pieniądze bo jak nie to ta kulka tym razem zamiast w nogę trafi w twoją głowę- dodał i kiwnął głową. Jego dwóch wspólników na znak zaczęło go kopać gdzie popadnie zapewniając mu kolejny ból i siniaki- Zwijamy się- powiedział kiedy zadali mu dość bólu i zaczęli kierować się do czarnego auta zaparkowanego parę metrów dalej.
Kiedy odwrócili się idąc do auta i rozglądając czy ktoś czasem nie widział całego zdarzenia serce podeszło mi do gardła. Dwoma wspólnikami tego rąbniętego kolesia byli Zayn i Niall.Fajne mają hobby są z drużyny piłkarskiej, a urywają się z imprez aby bić, zastraszać i łamać kości ludziom. Mieszkam z bandytą i jednocześnie dziwką pod jednym dachem. Lepiej trafić nie mogłam
-Horan wydawało mi się, że tam ktoś był sprawdź to- powiedział ich ,,szef''. Zayn razem z nim odjechali a Niall sobie gdzieś poszedł. Odczekałam 10 minut w ciszy i bez szelestu. Kiedy byłam pewna, że nikogo nie ma odetchnęłam z ulgą.

-Buu!!!- poczułam czyjś oddech na mojej szyi i głos za mną. Przerażona odskoczyłam na bok o mało nie wpadając do śmietnika. Trzymałam się ściany i wpatrywałam się z przerażeniem w oczach w  postać stojącą przede mną dokładnie w Nialla stojącego przed mną.
-Nie przesadzaj nie wyglądam tak strasznie- zaśmiał się- I co ja mam z tobą teraz zrobić- udawał, że się zastanawia
-Jest już późno muszę iść do domu- wydukałam. Chciałam go wyminąć i biec przed siebie ale złapał mnie i rzucił na ścianę. Jęknęłam cicho z bólu. Podszedł do mnie nie bezpiecznie blisko i złapał mój podbródek.
-Nie wiem czy wiesz ale niegrzeczne dziewczynki się karze. Ty natomiast ostatnio jesteś bardzo niegrzeczną dziewczynką i co ja z tobą zrobię- powiedział zmuszając mnie patrzeć prosto w jego błękitne oczy i głupio się uśmiechając. Bawiło go to mi natomiast nie było do śmiechu- Myślę, że Zayn nie był by zadowolony gdyby się dowiedział co widziałaś- pokręcił głową
-Po prostu mu nie mów- szepnęłam
-Widziałaś coś czego nie powinien widzieć nikt , miałbym kłamać i robić kolejny raz coś dla ciebie oj będziesz mi wisieć ogromną przysługę a nawet kilka- oblizał wargę
-Nikomu nie powiem nie mam zamiaru mieszać się w wasze brudne sprawy- odepchnęłam go od siebie tak, że stał tylko krok odemnie w końcu zaczęłam racjonalnie myśleć
-Pomyłka kochanie już się w nie wmieszałaś- podszedł znowu do mnie.Przełknęłam głośno ślinę- Nic nie powiem- odgarnął mi grzywkę- ale jak będę w potrzebie musisz się odwdzięczyć- powiedział i złączył nasze usta. Naparł na mnie swoim ciałem i zaczął poruszać swoimi wargami. Nie oddawałam pocałunku starałam się go odepchnąć ale nie miałam tyle siły.
-Do zobaczenia maleńka- powiedział kiedy skończył i odszedł.

Pov Niall

Od samego początku wiedziałem, że ktoś nas obserwuje. Kiedy zauważyłem postać Zoey kryjącą się za śmietnikiem postanowiłem nie mówić o tym Zayn'owi i szefowi. Mam w planach się nią trochę zabawić. Postanowiłem zacząć z nią zabawę i kiedy czuła, że może bezpiecznie odejść podszedłem do niej po cichu od tyłu i przestraszyłem ją. Wyglądała zabawnie. Następnie podroczyłem się z nią i zrobiłem coś czego nie powinienem. Jej oczy wierciły dziurę w moich. Wyglądała tak niewinnie do tego drżała z zimna i ze strachu.Jej usta również drżały i były sine. Kiedy je oblizała automatycznie wbiłem się w nie i zacząłem nachalnie całować. Ździwiłem się, że nie oddała tego pocałunku. Każda laska miała by już mokro. Może gdyby to była inna sytuacja rzuciłaby się na mnie.

Pov Zoey

Stałam przez chwilę jeszcze w osłupieniu i czekałam aż rzeczywistość się odezwie. Wyszłam jeszcze zszokowana tym do czego przed chwilą doszło na główną ulicę. I zaczęłam iść w stronę domu.
Wbiegłam do domu zamykając drzwi z hukiem i przekręcają je na wszystkie zamki. Następnie ruszyłam do swojego pokoju przestraszona nie chcąc trafić za Zayn'a obalając się na schodach i obdzierają rękę. Zamknęłam za sobą drzwi z pokoju i siadłam pod nimi analizując jeszcze raz wszystko dokładnie- Mieszkam z mordercą pod jednym dachem. Nie będę mogła spojrzeć na niego ani odezwać. Ale przecież on nikogo nie zabił. Przecież nie widziałam czy kogoś zabija. Wiem, że Zayn wygląda na niebezpiecznego ale nie może być taki, nie jest taki. Na pewno coś mi się przewidziało i zobaczyłam innego chłopaka. Był tam też Niall wspominał o Zaynie to wszystko prawda.-miałam tyle myśli w głowie. Tyle się dzisiaj wydarzyło że muszę dać upust emocjom i odetchnąć trochę. Muszę się zrelaksować i zapomnieć, a przynajmniej postarać się zapomnieć.
Zakluczowałam się w łazięce. Ściągnęłam z siebie ubrania i stojąc w samej bieliźnie zaczęłam się przyglądać swojemu ohydnemu odbiciu w lustrze. Wyglądałam tak strasznie do tego od kąd tu przyjechałam wydaje mi się, że zgrubłam. W jednej chwili miałam ochotę uklęknąć na kafelkach i przymusowo zwymiotować. Nie!!! Obiecałam sobie a w szczególności Thomasowi, że już nigdy więcej tego nie zrobię. Wyciągnęłam szklaną wagę z pod szafki i stanęłam na niej. Waga pokazała 50 kg. Szybko z niej zeskoczyłam miałam wrażenie, że zaraz pęknie podemną. Teraz w mojej głowie chodziły głosy które mówiły mi: jesteś taka gruba, aż pięćdziesiąt kilogramów. Ściągnęłam bieliznę i wskoczyłam pod prysznic odkręcając zimną wodę aby się otrząsnąć. Krople wody spływały po moim ciele delikatnie je muskając i mauskająć. Po 15 minutowym prysznicu wyszłam z pod niego z uczuciem, że czegoś nie wzięłam. Zaczęłam wycierać moje mokre ciało z zamiarem ubrania się. Niestety moja intuicja się nie myliła nie wzięłam z pokoju piżamy z tego pośpiechu. Zwinęłam włosy ręcznikiem robiąc tak zwany turban na głowie,  a drugim owinęłam swoje ciało. Wyszłam z łazienki kierując się do swojego pokoju. Akurat mój okropny los tak chciał, że Zayn z Niall'em weszli do domu i zaczęli wchodzić na górę. Wszystko działo się tak szybko zanim zrobiłam dwa kroki oni byli już na górze. Zdrętwiałam kiedy ich zobaczyłam, nie widziałam co mam zrobić. Staliśmy na przeciwko siebie -Co jeżeli Niall mu powiedział? Nie przecież powiedział, że będzie milczał- toczyłam monolog z własnymi myślami.Otrzeźwiałam kiedy zobaczyłam, że oby dwoje lustrują mnie wzrokiem od góry do dołu. Na twarzy Niall'a wkradł się uśmieszek. Nie chciałam nawet myśleć oczym myśli
-Radziłbym ci tak nie paradować po domu. Przecież nikt by nie chciał aby coś ci się stało- powiedział  Zayn wymijają mnie. Na 100% mu powiedział, chyba że po prostu robił sobie żarty. Ale był zbyt poważny. Szybko poszłam po piżamę i wróciłam do łazienki, że by jak najszybciej się ubrać i znaleźć w swoim łóżku. Wysuszyłam jeszcze włosy i byłam gotowa do snu, z którego i tak nic nie będzie po dzisiejszych wydarzeniach. Ciągle miałam przed oczami sytuacje z Braun'em, Justin'em, Niall'em i Zayn'em.
Wierciłam się nie spokojnie w łóżku. Wydarzenia z dzisiaj, dobiegające śmiechy za ściany i światło księżyca bijące na moją twarz nie dawały mi zasnąć. Wstałam z łóżka i energicznym ruchem ręki zasunęłam zasłony okna. Miałam już wskoczyć pod kordłe i próbować znowu zasnąć ale moje drzwi zaskrzypiały. Co jeżeli któryś z zaproszonych przez Zayn'a kolegów chce mi coś zrobić po pijaku. Stąpałam lekko po podłodze aby po cichu podejść do drzwi i szybko je zamknąć ale nagle otworzyły się na roścież a w nich stał Niall.
-Co  robisz ? Nie śpisz jeszcze- zapytał jakby go to obchodziło i wszedł mi do pokoju
-Przeszkadzacie mi? Czego chcesz i po co tu wlazłeś?- zapytałam dość poirytowana jego zachowaniem
-Nic chciałem sprawdzić czy już śpisz a tak w ogóle dobrze wyglądasz w tej piżamce- uśmiechnął się tym swoim głupim uśmiechem. Czułam się dziwnie widział mnie już w samym ręczniku, a teraz mam na sobie krótkie spodenki i koszulkę na ramiączce. Szybkim ruchem złapałam do ręki koc i okryłam się nim
--Jeżeli dzisiejsze wydarzenie nie pozwala ci zasnąć możesz o wszystkim zapomnieć i nie martw się nie powiedziałem mu nic. Mamy umowę- podniósł prawą brew do góry w geście zapytania i podszedł do mnie
-Taa..- bąknęłam na wspomnienie wyświadczenia mu przysługi, a raczej kilku.
-Nie podoba mi się to jak się zachowujesz. Mogłabyś być milsza i ładniej się odzywać
-A kim ty jesteś do kurwy żeby mnie pouczać- teraz to normalnie wybuchnęłam
Przyłożył mi rękę do ust abym przestała krzyczeć i szepnął -Twoim największym koszmarem- następnie pocałował mnie w czoło- Dobranoc kochanie- powiedział i wyszedł

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć kochani czytelnicy. Jak jeszcze jakichś tu mam ?, Po długiej przerwie wracam do was z tym rozdziałem. Mam nadzieję, że wam się spodoba tak jak poprzednie. Zaczynam reguralnie pisać. Jeżeli blog wam się podoba, chcecie więcej piszcie w komentarzu i dawajcie o sobie znać :***
Tak przy okazji Szczęśliwego Nowego Roku 2017 samych sukcesów wam życzę.